Widzisz K. powoli docieram do siebie.Uświadomiłam sobie,że nie jestem kobietą typu "księżniczka" albo "królowa",tak jak to uważa Kb.Jestem kimś zupełnie innym ponad podziałami i ponad schematami.Nie dla mnie strojenie się,flirtowanie,robienie słodkich minek.Bo częściej moja rola polega na ostrzeganiu bądź doradzaniu niż na "byciu czyjąś".Dopiero niedawno zrozumiałam jak silna jest moja odrębnośc i jedynym mężczyzną który jest w stanie sie do tego dostosować jest M.Jestem sobie sterem i okrętem,w końcu czuje sie silna,pewniejsza siebie i mam nadzieje,że tego nie strace.Dużo pracy przede mną,nie wiem gdzie znaleźć dalszą historie,ale mam nadzieje,że mi pomożecie.
K. miałam koszmar,że dostałam wiadomość,że już sie nie odezwiecie.Teraz jakoś mi dziwnie,niby to tylko sen a obudził skrywany strach.Oj K.,naszły mnie jakieś smęty z powodu tego koszmaru.Wiem,że rzadko to mówie ale strasznie sie ciesze,że Was mam i nie chce stracić z Wami kontaktu.Mam nadzieje,że w końcu kiedyś pogłaszczesz mnie po główce,swoją nieznośną siostre.Chce znów Cie zobaczyć,tylko dlaczego nie moge choć tak bardzo sie staram?
Zaczęłam sie tym martwić,że nie ma zadnego postępu w moich podróżach,mam trudności z relaksacją i już dawno nie udało mi sie wyjść.Nie wiem co mam zrobić z tym fantem.
A ja ciągle tylko dopisuje coś do tej notki.Czuje sie przybita,problemy rodzinne potrafią dać w kość bardziej niż cokolwiek innego.Martwie sie jak to będzie.Jestem po części zawiedziona.Znów plany wakacyjne przesuną sie o nie wiem jak długo bo mimo stypendium to wciąż jestem z wszystkim na minusie.Musze sie pożegnać z wyjazdami do przyszłego roku,bo ten zapowiada sie na bardzo ciężki.Smutno mi,no ale i tak nic z tym nie zrobie bo to jest niezależne ode mnie.